Press "Enter" to skip to content

czerwiec 2022. Przecinek Przed, Że

Magazyn PRZECINEK, PRZED ŻE nr 1 czerwiec 2022 POWSTAJE NA OCZACH CZYTELNIKÓW

Wstęp

3 czerwca 2018, 4 lata temu zmarł Robert Brylewski. Lat temu 33, 4 czerwca 1989, przy użyciu czołgów i broni maszynowej przepędzono protestujących obywateli z placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Nie, to nie były protesty, historia uczy, że były to zwyczajne “zawirowania polityczne”. A w Polsce odbyły się kolejne wybory. W sensie nie pierwsze i nie ostatnie. Te były na swój sposób przełomowe< wiadomo. Nie wchodźmy w definicje. Póki co.

22 lata temu, ale to dopiero w lipcu, zadebiutował Tajniak – czasopismo wirtualne. 4 lata temu Podziemna Radiostacja o tej samej nazwie zakończyła produkcję Suplementów do Audycji z Piwnicy. Pierwszy jej odcinek nadano na antenie (starego, dobrego) Radia Wnet 10 czerwca 2010. Dokładnie tego dnia:

Wygląda na to (może o czymś nie wiemy?), że tego dnia z okazji jubileuszu 25-lecia po raz pierwszy można było ujrzeć Armię ponadczasową – we wszelkich możliwych składach z niemal wszystkimi możliwymi muzykami – i ostatni raz z Robertem Brylewskim (bez przesady; czy Robert nie zagrał z Armią np na ostatnim przed przerwą Song of Songs? (sic!)).

À propos, z akcentem na ostatnią zgłoskę, w ciemno polecam nową, jak na ten czas, książkę Tomasza Lady (nakład na świat wydało Wydawnictwo Czarne we własnej osobie prawnej):

To opowieść o trzech wielkich muzykach: Janie Rołcie (tak, księdza Okę też deklinujemy), Darku Hajnie (Skandal) i Robercie Sadowskim. Opowieści z tego świata jest ostatnio coraz więcej, a ten świat to zarazem tamten czas. Między innymi ten czas transformacji, o którym pisał w “Dzikiej rzeczy” (brzmi jak tytuł pewnej radiowej audycji, nieprawdaż?) Rafał Księżyk.

Minęło 100 dni bohaterskiej obrony Ukrainy przed bandycką (na miarę największych zbrodni przeciwko ludzkości) napaścią tego dzikiego kraju i piramidy strachu, jaką na mocy tradycji stała się Rosja.

Tu uwaga: tradycja to nie zwyczaj. Zwyczaj może być tradycyjny, ale tradycja to tylko mechanizm przekazywania czegoś z pokolenia na pokolenie.

À propos sztuki, o której będzie niżej, i à propos bycia à propos, mamy tu taki oto jeden z nowszych komiksów Malarza Seby.

Papież w teatrze

No i to jest ten moment, gdy gruchnęła wiadomość o śmierci Przemysława Jah Jah Frankowskiego. Ostatnio słuchaliśmy jego magazynów w Radiospacji.

tu urywa się wstępniak

red. nacz. Szaman

Teoria gałęzi

Osobne gałęzie sztuki, takie jak literatura, przemysł kopalniany, gry planszowe (wraz z ich wszelkimi podgatunkami) powstają na skutek potrzeb, którym w zadanych przez okoliczności czasu, miejsca i świadomości nie można wyjść na przeciw w prostszy lub celniejszy sposób. Niektóre z gałęzi nie wydają dobrych owoców (sztuka wojenna), niektóre warto pielęgnować, mimo że powstała w nowych okolicznościach nowa gałąź wyprzeć powinna sens tej poprzedniej (film nie wyparł radia, kino nie wyparło teatru, internet zdaje się wypierać papierową prasę, papierowa literatura dobrze radzi sobie z elektroniczną konkurencją, płyty winylowe, wcześniej nie wyparte przez kasety magnetofonowe, wracają do gramofonów po tym, jak płyty CD przegrywają postaciami cyfrowymi, streamingowymi i chmurowymi. To temat do głębszego zbadania.

Kończą się zasoby

Kończą się zasoby nieodnawialne. Odnawialnych też jest coraz mniej. Niepokoi nas coraz mniejsza ilość wodoru we wszechświecie. Nie wiemy, skąd bierze się woda w źródłach.

Myśli Ciela

trzeci miesiąc tak zwanej wojny utwierdza nas w przekonaniu, że

na próbę skończyła się pandemia, choć jeśli być uczciwym

a przy okazji warto raz jeszcze spojrzeć na wykres zachorowań i te fale dokładnie policzyć (nie fale wirusa, bo ten był/jest jeden); tam na początku, gdzie wykres jest ciągle płaski, były dwie fale

zło jest chorobą, ale nie psychiczną, lecz moralną

skoro deklinujemy Grzegorza Latę i Tomasza Stańkę, pamiętajmy o deklinowaniu ks. Dariusza Oki

być może nie ma sensu wymazywać nazwisk Marxa, Engelsa i Lena; chyba lepiej przywrócić Stalina i dopisać Putina

Pałac Kultury można by co prawda zburzyć, ale Warszawa w tym miejscu wcale nie stałaby się ładniejsza; wyrosłoby w jego miejscu siedem kolejnych quasi-wieżowców

nie ma szansy na powstanie fajnego pasma radiowego; pasma mogą być ponad radiowe, a z racji nakładających się audycji, między podcastowe

muzyka rockowa spopielała

teraz w Polsce to sami szlachcice; gdzie się nie obejrzysz tam jakaś pani albo pan

Osad z herbaty

Osad z herbaty schodził, jakby mógł a nie chciał. Szorując tyłkami po południowym zboczu pierwszej z brzegu Alp, snuli rozmyślenie o tym, że są już w połowie książki, a nie było w niej jeszcze nic o innych sprawach równie ważnych. Przeczuwali, że nawet jeśli będzie, to mimochodem, jakby z musu, z obowiązku i niechętnie. Nie bez sarkazmu.

W dole malowała się wojskowa baza lotnicza. Amerykańska.

To tyle.

Podobno

1. Podobno Tomasz Terlikowski napisał, rzekomo dla Deonu, że “chrześcijaństwo powinno być znakiem sprzeciwu także w wymiarze społecznym i politycznym”. No nie, jeszcze tego by brakowało, żeby chrześcijaństwo miało być jakimś znakiem sprzeciwu, na dodatek w tym i jakimś innym również zakresie. To popularne określenie “znak sprzeciwu” nie wzięło się znikąd i jeśli rzeczywiście ma pochodzenie ewangeliczne, to w tej wypaczonej formie jest raczej zaprzeczeniem przepowiedni Symeona z drugiego rozdziału Ewangelii wg św. Łukasza: “Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą (…)”.

Znak sprzeciwu i znak, któremu sprzeciwiać się będą, to naprawdę dwa różne znaki, tym bardziej że często ten pierwszy sprzeciwia się drugiemu.

Gdyby to była audycja radiowa, mrugnąłbym teraz do realizatora, żeby zagrał teraz tę piosenkę, którą Dezerter zamieścił na płycie ze swoistym haszem na okładce pod znamiennym tytułem “Wszyscy przeciwko wszystkim”.

“Nie jestem przeciw”. Podobno jej słowa nawiązują do wcześniej już istniejącego tekstu któregoś pisarza. Podobno anarchisty…?

2. Podobno nowe Wesele Wojciecha Smarzowskiego ma być przed nowym Pitbullem (tu znowu Patryk Vega, a w roli głównej sam Andrzej Grabowski jako Gebels). Pomiędzy premierami tych filmów przebiega swoista granica, która nie wiadomo – dzieli czy łączy.

Dokładnie wytyczone granice wyglądają mniej więcej tak jak na poniższym obrazku. Tu również nie wiemy: dzieli ona bardziej czy łączy. Pewnie zależy kogo.

Źródło danych: Polsat News, Google Earth, Airbus, Państwowy Urząd Geodezji i Kartografii, Geoportal, Państwowy Rejestr Granic, Wikipedia, Beentree (CC BY-SA 4.0);
za: Bartłomiej Stroiński, Otwarty Poznań

Wygląda to raczej na złoty środek, ten od świętego Tomasza z Akwinu. Psa Pańskiego.

Film

Paterson (2016)
reż. Jim Jarmusch
A w ogóle to bardzo ładny film o tym i owym. Autor “Truposza” osiągnął niebywałą zdolność nienudzenia widza, a wręcz trzymania go w swoistym napięciu historią, w której właściwie nic się nie dzieje. Nawiązałem do filmu Jarmuscha z 1995 roku, bo dziś moja Biała Strzała także okazała się być truposzem. Zachęcam do obejrzenia.

Lumiere i spółka (1995)
reż. Theodoros Angelopoulos, Merzak Allouache, Peter Greenaway, David Lynch, Spike Lee, Wim Wenders, Liv Ullmann, Michael Haneke, Jaco Van Dormael, Patrice Leconte, Vicente Aranda, Gabriel Axel, Bigas Luna, John Boorman, Youssef Chahine, Alain Corneau, Costa-Gavras, Raymond Depardon, Francis Girod, Lasse Hallström, Hugh Hudson, James Ivory, Gaston Kaboré, Abbas Kiarostami, Cédric Klapisch, Andriej Konczałowski, Claude Lelouch, Ismail Merchant, Claude Miller, Sarah Moon, Idrissa Ouedraogo, Arthur Penn, Lucian Pintilie, Jacques Rivette, Helma Sanders-Brahms, Jerry Schatzberg, Nadine Trintignant, Fernando Trueba, Régis Wargnier, Yoshishige Yoshida, Yimou Zhang

Stulecie kina. Czterdziestu reżyserów kinematografem nagrywa 50-sekundowe filmy. Ich prezentacja okraszona jest krótkimi wypowiedziami twórców, a także zdjęciami z planu.

Zapomniani przez Boga (2018)
reż. Saša Dlouhý
Na zakończenie filmowego sezonu 2018 obejrzałem czeski film dokumentalny dostępny w ramach Festiwalu Międzynarodowego HumanDoc. Jest on przeważnie o ciężkim losie uchodźców (np. z Syrii) oraz azylantów (np. z Gruzji), a nawet wolontariuszy czy zwykłych emigrantów (np. z Kanady) w Czechach. W sumie nie wiem, czemu w tytule miesza się w sprawę samego Boga, skoro to człowiek człowiekowi wilkiem, a polityk światu mafiozem.

Książka

Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon

Ptaki nigdy nie budziły we mnie większych emocji (może poza dość świeżo nabytą sympatią do wróbli – na wieść, że są gatunkiem zagrożonym). Mimo to książkę Stanisława Łubieńskiego przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Miejscami z przyjemnością (bo trudno mówić o przyjemności czytania o długiej liście przewin i grzechów człowieka wobec ptasiej populacji – poczynając od niewinnego, wydawałoby się wycinania zdziczałych chaszczy i drzew w parkach, poprzez koszenie łąk, mechanizację rolnictwa, termomodernizację budynków, stawianie farm wiatrowych, po najcięższą, niczym nie usprawiedliwioną zbrodnię: polowanie na ptaki i bezmyślne wytrzebianie kolejnych gatunków aż do ich bezpowrotnego wyginięcia). Przyjemnie czyta się o bliskich i dalekich wyprawach autora “na ptaki” – czy to będzie świt na podmiejskim rżysku czy wyjazd w Bieszczady za puszczykiem uralskim. Łubieński, wrażliwy obserwator przyrody i miłośnik obrazów Chełmońskiego (interesujący jest też wątek obecności ptaków w kulturze i sztuce) barwnie opisuje na przykład roczny cykl zmian zachodzących w florze i faunie parku  szczęśliwickiego (na pierwszym planie są oczywiście zmieniające się gatunki ptasich rezydentów). Ciekawe są też historie czy tylko anegdoty o ludziach dzielących ptasią pasję autora (nie tylko mu współczesnych). Czytelnicy, którzy w 2017 przyznali tej książce Nike Publiczności się nie pomylili. Gorąco polecam też “Książkę o śmieciach” Łubieńskiego – wspaniale by było, gdyby skutkowała zmianą naszych zgubnych dla środowiska codziennych wyborów.

[mo]

Beth O’Leary, Zamiana

W “Zamianie” Beth O’Leary znowu stosuje zgrabny chwyt fabularny (choć w tym względzie trudno przebić oryginalność “Współlokatorów”). Zatrudniona w londyńskiej korporacji Leena, uciekająca w pracę po śmierci siostry i jej mieszkająca na wsi babcia Eileen, od której właśnie odszedł mąż – na dwa miesiące zamieniają się na domy, telefony i… życia. 79-letnia Eileen zakłada konto na portalu randkowym i rusza na podbój stolicy. Jej wnuczka zaskakująco szybko odnajduje się w życiu lokalnej społeczności Hamleigh-in-Harksdale. Wpada jej w oko Jackson, nauczyciel o sylwetce rugbisty. To historia ciepła, pełna optymizmu i subtelnego humoru. Przewidywalna, ale nie ujmuje jej to uroku. Wciągająca i wzruszająca. Świetna odskocznia od literatury cięższej gatunkowo. Ale i „Zamianę” nie do końca można nazwać lekką lekturą – książka nie ucieka od spraw trudnych, przemyca istotne treści: o wykluczeniu osób starszych, radzeniu sobie ze śmiercią bliskiej osoby, przemocy psychicznej w związku. Autorka konstruuje postacie silnych, twórczych, wrażliwych na los innych ludzi, działających nieszablonowo kobiet – obie bohaterki mimo trudności idą przez życie jak buldożery. Trochę irytuje nadużywanie słowa „projekt” (nie zawsze w poprawnym użyciu). Książka bywa też źródłem życiowych mądrości. Na przykład takiej, że brak pojemnika na śmieci w łazience jest typowy dla mężczyzn, którym nie można ufać. Te mankamenty (z których drugi to po prostu zabawna ciekawostka) absolutnie nie psują przyjemności czytania.

[mo]

Beata Chomątowska, Pałac. Biografia intymna

Przeleżała u mnie jakieś dziewięć miesięcy od pierwszego zamknięcia bibliotek w marcu 2020, ale niepotrzebnie odwlekałam lekturę: jest zajmująca. Zwłaszcza dla kogoś, kto interesuje się słusznie minionym okresem naszej najnowszej historii i architekturą. Ale tak naprawdę ani jedno ani drugie nie jest konieczne, bo Chomątowska opowiada po prostu ciekawe historie: o trzech braciach Sigalinach, których losy do złudzenia przypominają baśń; o radzieckim pełnomocniku do spraw budowy Pałacu, którego żona musiała mieć anielską cierpliwość; o tym, co było przed Pałacem (autorka pracowicie odtwarza przedwojenną topografię kwartału ulic, które potem zajął Pałac, pisze o pechowej historii budowy Dworca Głównego); o niepokornej pałacowej kronikarce, która obcięła Leninowi brodę; o pałacowych kotach, które stworzyły własne podziemne państwo; o skaczących z 30. piętra samobójcach, o których ówczesna prasa milczała. I kilka innych. Świetnie jest to napisane.

[mo]

17 czerwca. Światowy dzień walki z pustynnieniem i suszą

Mimo że nadmierna eksploatacja piasku stanowi już globalne zagrożenie, o pustynie, plaże i wydmy możemy być spokojni – nie stanowią dobrego materiału budulcowego. Niestety mafie piaskowe albo o tym nie wiedzą, albo zwyczajnie udają, więc kradną na potęgę.

Piątkowe poranki z Radiem Nowy Świat są niezwykle pouczające.

19 czerwca

Mimo że dzisiejsze świętowanie dotyczy 100-lecia przyłączenia (?) części (!) Górnego (!!) Śląska do Polski (??), do dziś ten właśnie skrawek jest nazywany Śląskiem nawet przez ludzi mieszkających na Śląsku dla odróżnienia miejsca, w którym mieszkają, co ujawniania się w zdaniach typu: jadę na Śląsk. Albo: u was na Śląsku jest dużo lasów.

20 czerwca

Światowy Dzień Uchodźcy. Znamy odpowiedź na pytanie o to, dlaczego z Białorusi nie, mimo że z Ukrainy tak. Nie chodzi o kolor skóry.

Miniatury filozoficzne

Traktat o kwestionowaniu

Czy Michael Jackson był księdzem? Dlaczego wszyscy jesteśmy Michalem Jacksonem? O, wypraszam sobie, ja nie jestem nawet Georgem ani Jordanem.

O triadzie

Być może platońska koncepcja człowieka jest dualistyczna, ale koncepcja semicka mówi o triadzie: duch, dusza, ciało. Bez przyjęcia tej, owej lub jeszcze innej koncepcji antropologicznej bardzo trudno jest uprawiać psychologię, nie będąc w swej brawurze spychanym poza nawias racjonalności.

O logice moralności

Kolejny artykuł, bo oto kolejny przypadek rządowej decyzji (tym razem w Zjednoczonym Królestwie) odłączenia chłopca od aparatury podtrzymującej życie, wywołuje poruszenie czytelników. Brytyjski rząd skazuje tym samym chłopca, który choć wykazuje oznaki życia, ma stwierdzoną śmierć pnia mózgu. Rodzice protestują. Czytelnicy wzburzeni.
Nie jesteśmy gorsi (my?). Polski rząd kazał dopiero co przepychać przez granicę umierających, ale wykazujących oznaki życia, ludzi.
Powie ktoś, zaklinając rzeczywistość, że nie kazał, bo przecież oni byli za granicą. Skąd więc takie poruszenie, gdy teraz też chodzi o chłopca za granicą?

O narratorze

Politycy to gawędzierze, którzy prowadzą narracje. W skali mikro bywa nawet śmiesznawie: jeden drugiemu narracji nie przerywał, a drugi pierwszemu tak, przynajmniej wedle jego narracji). Także Putin (ten zbrodniarz wojenny) prowadzi narrację, a jej narrator jest nad wyraz czuły. Ta czułość każe wyzwalać tereny odwiecznie radzieckie z rąk nazistów. To właśnie ta czułość ma usprawiedliwiać atak prewencyjny, operację wojskową ale pokojową i ludobójstwo, na którego nie ma miejsca w czułej narracji. To nie skończy się Noblem, nawet pokojowym, chyba że do komisję obsadzi się własnymi sędziami, wolnymi od tak zwanych wrogich ideologii.

O zawłaszczaniu

Czy chrześcijaństwo, jak wieść gminna niesie, zawłaszczyło pogańskie (ściśle rzecz biorąc: i nie tylko) święta? Teza: Chrześcijaństwo jako idea przejęło różne święta pochodzące skądinąd. Antyteza: Ustawianie idei w pozycji podmiotu uprzedmiotawia człowieka (co w sytuacjach skrajnych prowadzi do autokracji, totalitaryzmów itp.), a samą ideę zmienia w ideologię. Synteza: jeśli człowiek będący z krwi i kości (blood from blood, bone from bone) potomkiem i spadkobiercą idei swoich przodków (patrz: tradycja) jako taki przez świadome przyjęcie chrztu przyjmuje ideę chrześcijaństwa, w rzeczy samej przejmuje chrześcijaństwo. Tym sposobem poganin (ściśle biorąc: i nie tylko) przejmuje chrześcijaństwo. Przenieśmy syntezę na płaszczyznę postawionego u początku pytania: Tym sposobem poganie (ściśle rzecz biorąc: i nie tylko) przejęli chrześcijaństwo.

OCZYWIŚCIE. Ta synteza ma swoją antysyntezę. A myśl można rozwijać w dowolnie wybranym kierunku.

Miniatury fabularne

Radość Mietka
Mietek cieszył się z kolejnej ciepłej zimy. Była to ostatnia zima Mietka. Efekt cieplarniany, którego efektem była jej ciepłota, sprawił, że latem pogryzły go kleszcze i – nieprzytomnego – zjadły szczury.

Smutek Mieszka
Mieszek żył w głębokim smutku, bo nie wiedział, jak zakwalifikować wesołego zwykle Romka, co to go skazali na dobre parę lat odsiadki w izolacji – a to za przywłaszczenie finansów, a to za posiadanie najgorszego sortu pornografii. Bardziej jako byłego księdza, a może byłego polityka czy jednak po prostu aktualnego antyklerykała. Sam Romek prawdopodobnie był usatysfakcjonowany, w końcu wyszło na jego.

Osiedle Tysiąclecia
Tysiąc (sic!) lat temu. Dokładnie tysiąc i pięćdziesiąt. Praprzodek Emila skrzywdził boleśnie praprzodka Zosi. Właściwie to Zosi oraz Franciszka. Franka to jednak mało obchodziło, bo pracował w partii i nie dysponował czasem, jak mówił, choć wiadomo, że był głównie pijakiem. No i Emil od lat, tradycyjnie wręcz, z Zosią niezbyt się nawidzili (eufemizm). Zabili się nawet o to nie raz (tysiąc lat dawał doprawdy wiele okazji; Czytelniku, pomyśl, cóż się wydarzyć może przez choćby sto lat- i pomnóż to przez dziesięć; co tam sto, weź choćby 25 lat wolności, albo dwadzieścia jeden lat międzywojnia; a w ogóle, ile Ty sam masz lat?).
Zośka, która z innej (zupełnie nowej) gałęzi przodków odziedziczyła lotność, zniecierpliwiona wreszcie przeprowadziła małe śledztwo. Sięgnęła do źródeł, przejrzała księgi parafialne, kroniki Długosza, Anonima i Koszałka Opałka. Okazało się wtedy dobitnie i niezbicie, że to raczej jej (ojej!) przodek, choć po którejś tam kądzieli, był tym feudałem, co regularnie prał kijami tego Emilowego przygłupiego przodka, o którego poszło. A w ogóle to byli kuzynami. Z jednego osiedla.
Bo podręczniki do historii pisze się z pozycji siły.

Miniatury politologiczne

Rosja to dziki kraj, który pod wodzą swego zniemczałego cara sterroryzował pół Azji i tyleż Europy.

Niekończąca się debata o różnych aspektach katechezy w szkołach. Ostatnio w kontekście skuteczności wychowania do dojrzałej wiary. Z punktu widzenia ludzi, który przejawiają brak zaufania do instytucji propaństwowych problem leży u samych fundamentów organizacji, a nie w jej umeblowaniu.

Coraz większe naciski na zmianę nazwy województwa tak zwanego śląskiego poprzez dodanie akcentu małopolskiego przypomina nam, że już w 1999 trzeba było pozostać przy nazwie “katowickie”. A tak Unia Wolności z AWSem się w grobach kotłują.

Wygląda na to, że gdyby nie było państwa, w gruncie rzeczy organizacji bałwochwalczej i bardziej wrogiej niż przyjaznej, nie trzeba by go bronić, gdyby przyszło co do czego. Bardziej niż sprytne.

Czy prawdą jest, że Europa latami budowała militarną i polityczną potęgę Rosji, co teraz odbija się jej czkawką? Wygląda na to, że jest, ale niepełną (skąd w ogóle wziąć prawdę pełną – oto jest pytanie i o to w tym wszystkim idzie). Robocza teza jest taka, że Europa budowała jej tę potęgę przez setki lat. Budowały ją z jednej strony głupota i chciwość tych, którzy prowadzili z nią interesy, a drugiej – słabość tych, którzy powinni być silni; odurzeni zamiast czujni; przejedzeni tymi swoimi sarmackimi śniadaniami.

Posłowie

Puzon(em-) przed, że. Zapowietrzony pies pasterski. Kapelmistrz.

Raczej przecinek przydrożny.

Mimo że Magazyn Przecinek Przed, Że. Miesięcznik się nie rymuje, jest pismem iście poetyckim, dlatego też zapraszam na niczym nie skrępowane obcowanie z solidną dawką literatury.

red. nacz.

PS. Do zobaczenia w rozwinięciu lipcowym.

Comments are closed.

Mission News Theme by Compete Themes.